sierpień9

co robić, jeśli w związku pojawia się zdrada... ?

dodano: 9 sierpnia 2010 przez kruszynka39


Kiedy poznajemy się, nie jesteśmy w stanie zagwarantować sobie "wyłączności" na mężczyznę, podobnie zresztą, jak i on nie ma takowej gwarancji w nas. Zdarza się, że miłość, a może fascynacja po prostu się wypala i zaczynamy szukać odskoczni od naszgo związku . Fascynuje nas albo naszego partnera  ktoś nowy, przed kim może stać się zupełnie kimś innym niż jest w rzeczywistości . I co dalej ? Zaczyna się kradzież wspólnego czasu, emocjonalny chłód, nie wspominając już o innych ochłodzeniach . Można stawać na rzęsach , ale i tak nic nie pomaga . Jeśli nawet coś pomoże, jakiś nowy image, nowe wyzwanie, to tylko na kilka chwil, by niebawem znowu powrócić do swojego drugiego świata. Życie w dwóch światach jest męczące, szczególnie dla osoby, która jest w świecie realnym , tzn. TU i TERAZ . Po prostu schodzi z niej powietrze, nie ma siły walczyć , nie ma siły oddychać, czuje się jak zepsuta zabawka rzucona w kąt . Wydaje mi się, że kobiety przeżywają bardziej emocjonalnie taki stan w zwoim związku niż mężczyźni . Stają się podejrzliwe , nieufne, oszukane i zdradzone wewnętrznie, może nawet i zewnętrznie . Wtedy właśnie denerwują swojego partnera jeszcze bardziej, pozwalają na jego dalsze oddalanie się . Nie powinny tak robić, ale jak mają się zachowywać? Udawać, że nic się nie dzieje , kiedy dostrzegają, że jakaś inna kobieta zabiera myśli, czas i może marzenia jej mężczyzny, a ona jest na dalszym planie. Zaczyna zastanawiać się, dokąd prowadzi taka sytuacja ? Dokąd zaprowadzi ich dwoje i związek ? Trudno znaleźć właściwą odpowiedź. Może to chwilowe gierki, a może uporczywa walka o inne, nowe życie bez nas ? Partner oszukiwany może przez pewien czas niby nie dostrzegać, udawać, że nie widzi odsuwania się swojego partnera, może z uśmiechem starać się rozmawiac, a nawet dyskretnie walczyć o partnera. Mimo wszystko , mimo zaufania, jakim darzy partnera, zaczyna go obserwować , zaczyna najnormalniej w świecie bać się, zaczyna czuć się gorszy . Zastanawia się, czym fascynują partnera inne kobiety / bądź partnerkę inni mężczyźni/ , że poświęca im tyle godzin dziennie - maile, telefony, smsy, komunikatory internetowe. To życie w  2 ŚWIATACH ! Odrzucany partner czuje się najpodlej na świecie, pomimo nawet przytulenia, które i tak jest chłodnawe, pomimo udawania partnera ,że wszystko jest w porządku , tak naprawdę podświadomie czujemy, że nasz partner jest już inny, inny dla nas, że jest taki, jakiego nie znaliśmy dotychczas . I co dalej ? Tkwimy w tej matni, nie wiedząc, co zrobić. Zależy nam na miłości, ale widzimy, że ona każdego dnia jest coraz dalej. Dlaczego jesteśmy razem ? Przyzwyczajenie ? A może tak naprawdę jest w nas miłość, której szukamy w naszym partnerze? Tak, w większości przypadków staramy sie odszukać tę naszą prawdziwą miłość , staramy się odnaleźć drogę do naszego partnera, ale nasz partner nie widzi ani naszych starań, ani nas . On ma teraz inne fascynacje, inne pragnienia, inny świat, a my po prostu mu przeszkadzamy . Co robić ? Usiąść i płakać? Zacząć postępować identycznie jak nasz partner, aby się obudził z letargu, w jaki popadł ?  Można kopiować jego zachowanie, Oczywiście,ale znowu w głowie szumi pytanie :"Dokąd nas to wszystko zaprowadzi ? Dokąd ? Zdrada emocjonalna jest nieunikniona , a może jeszcze zdrada fizyczna się przyplącze ? I co wtedy ? Ocierać codziennie sumienie chusteczką ? Zdrada jest okrutna i bolesna, zarówno dla osoby , która została zdradzona, jak również nęka tego, kto jej się dopuścił . Ponadto, co osiągniemy , oszukamy innych ludzi? Bo jeśli nasze podboje traktujemy jako relaks czy chwilowe zabawy, dajemy nadzieję innym kobietom / mężczyznom. Oni wierzą, że nam zależy na nich, że teślnimy za nimi, że czekamy na każdą rozmowę, każdy  email, każdy sms, itd. Dla nas to może być tylko zabawa, próba sprawdzenia się, odreagowania od codziennych stresów, a dla tych, którym dajemy nadzieję - dramat , podobny do tego, jaki przeżywamy sami będąc na tej gorszej zapomnianej pozycji . Tak, gorszej, bo to one są lepsze od nas, one są pierwsze, dla nich pozostawia się mnóstwo innych spraw, aby tylko "spotkać się" na gg, tlenie i innych komunikatorach. Dla tych pisanych rozmów  nasi partnerzy odliczają każdą minutę, a my to widzimy, czujemy i jest nam potwornie źle. Znowu pytamy siebie: "W czym jestem gorsza, w czym mało doskonała, że przegrywam, że przegrałąm itd." Musimy wiedzieć, że nie jesteśmy gorsze, to te "złodziejki"("złodzieje") naszych partnerów są gorsi, ale umieją się dobrze sprzedać . Nasi partnerzy czują się jak w sklepie , biorą wszystko, co jest łatwe i daje chwilę przyjemności ... Normalna galeria handlowa, z tym że tu sprzedają swoje obce ja . W wielu przypadkach jest to zupełnie niepotrzebne, bo w normalnym prawdziwym życiu są ludźmi wartościowymi. Jak wrócić do normalności w takim rozchwianym związku?                                                 Tu wymagana jest rozwaga obojga partnerów i odpowiedź na zasadnicze pytanie : "CZY NASZA PARTNERKA , NASZ PARTNER JEST CZŁOWIEKIEM, Z KTÓRYM RZECZYWIŚCIE CHCĘ SPĘDZIĆ RESZTĘ ŻYCIA , CZY BYŁA TO TYLKO POMYŁKA ? " I właśnie na to pytanie trzeba sobie odpowiedzieć bardzo szczerze , przed samą / samym sobą . Jeśli zależy nam na związku, w którym jesteśmy, zreformujmy swoje życie, odkryjmy naszego partnera na nowo , dostrzeżmy w nim to piękno, które widzieliśmy przez wcześniejsze lata . Rozmawiajmy ze sobą, mómy o swoich niepokojach, emocjach, o naszych marzeniach i pragnieniach .Nie bójmy się tego . Nauczmy się szczerze rozmawiać, ale nie żądać. Słuchajmy pragnień naszego partnera, przecież on też jest dla nas ważny . Jeśli wzajemnie będziemy się rozumieć i szanować, jeśli będziemy potrafili dostrzec swoje plusy na nowo , mamy duże szanse na prawdziwe szczęście . Warunek do spełnienia jest jeden - obydwoje musimy naprawdę chcieć być razem  ! Jeśli chcemy, jesteśmy w stanie zburzyć każdy mur , jaki stanął między nami . Jeśli zaś odpowiedź na nasze pytanie będzie taka, że nie jesteśmy już dla siebie, trzeba będzie zdobyć się róznież na szczerą rozmowę i  otwarcie powiedzieć :"Przepraszam, coś się skończyło. Nie czuję się szczęśliwa/szczęśliwy w tym związku ." Może taki wstrząs tak naprawdę otworzy  oczy naszemu partnerowi i  wtedy chociaż zapyta nas , dlaczego, czego nam brakuje itd. Wtedy również rozmowa będzie w stanie nam odnaleźć odpowiedź. I także w tym przypadku , wszystko zależy od obojga partnerów - albo powiedzą sobie:" STOP ! MAMY KOŁO RATUNKOWE I RATUJEMY, CO ZOSTAŁO, A RESZTĘ BUDUJEMY OD NOWA ". Albo też wspólnie dojdziemy do wniosku , że nie ma sensu ratować czegokolwiek, bo między nami nie ma już niczego, co możnaby wzbudzić, modernizować, odświeżać itd.     

ZASTANÓMY SIĘ, JEŚLI ZALEŻY NAM NA ZAWIĄZKU, W KTÓRYM JESTEŚMY . RATUJMY GO , BO CHYBA WARTO, ALE RATOWAĆ MUSZĄ CHCIEĆ OBYDWOJE PARTNERZY , NIE TYLKO JEDEN Z NICH !!! ROZMAWIAJMY O TYM , MOŻE NAM SIĘ UDA ! JEŚLI NIC NIE PRZYNOSI EFEKTU, POŻEGNAJMY SIĘ I ZACZNIJMY SWOJE ŻYCIE OD NOWA !




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
megan575 9 sierpnia 2010 megan575 napisała:

Święte słowa i jest tutaj dużo prawdy wiem z własnego doświadczenia :) jak jest :*


zgłoś
sylciar 9 sierpnia 2010 sylciar napisała:

Oj się zaczytałam...nie chciał;abym być w takiej sytuacji i nie chciałabym się głowić co dalej i jak to rozwiazać....Gratuluję komuś kto jest w stanie wybaczyć zdradę,ale czy o niej zapomni ??? Ja niestety nie wybaczyłabym zdrady.Proste słowa przepraszam,naprawmy to po czymś takim były by pustymi słowami.:):):)Pozdrawiam:)